Andrzej o sobie i innych.

Gdybym miał absolutny smak, wkładając udko kurczaka do ust odczułbym od razu: pobratymstwa genetycznie siedemdziesiąt trzy procenty; a przy kapuście: osiemnaście i pół.

Gdybym miał absolutny węch, nie cierpiałbym tyle nocy przed ulgą odkrycia skąd to wspomnienie: ,,wysokie trawy, nad ranem, puszta za Szegedem”.

Gdybym miał absolutny wzrok, w mgnieniu oka odróżniałbym który diament ma w sobie blask i nadzieję a który skrzep krwi.

Gdybym miał absolutny słuch, ostrzegałbym przyjaciół: ,,gdy mówi on `zrobimy’ ma to podźwięk rzezi, jego nosowe samogłoski cuchną egoizmem, jego `jacie’ w słowie `przyjaciele’ niesie zapowiedź zdrady”.

Gdybym miał absolutny dotyk, parę innych kobiet (jak Lena owego wieczoru) rozpadały by się w miliony ciepłych, drżących komórek.

Gdybym miał absolutną łatwość ruchów w czasie, wróciłbym do Pantanal, do Ziemi sprzed tysiecy lat. Znowu żółte drzewa ipê przesuwały by się powoli do tyłu, źle ociosane kłody aligatorów łypały by leniwie przedpotopowymi oczami a kapibary trzęsły by na brzegu swe brunatne zady. Słońce i ptaki i ptaszki nade mną, piranie, piranie pode mną, spokój i pokój we mnie.

Gdybym miał absolutną bezczelność, użyłbym ,,exploita” by wejść do Chat Room Olympus i napisałbym na ich monitorze: ,,Drodzy Bogowie, Miłe Boginie, dosyć tej hipokryzji. Zanieście te swoje uśmiechy na Ziemię i przynieście tu właśnie te wszystkie Wasze jatki. Sprawdźcie uprzejmie bez naszego udziału kto tu z Was lepszy, wieczniejszy, silniejszy”.

Gdybym miał absolutną odwagę, nie przerwałbym w zimnym pocie mego snu, do którego powrócić nie umiem. Snu, za którym tęsknię, snu gdzie w pędzie przez magmę i cząstki, przez ery i wiry w Kosmosie, pierwszy Człowiek, pierwszy Polak, pierwszy Ja, goniłem do samego początku Bezczasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *