Na mojej ulicy
– wszystkie drzewa krzywe,
oczy niewesołe
– słowa nieżyczliwe.
W niebo zachmurzone
– wrzawa z dymem leci:
dzieci do rodziców
– rodzice do dzieci.

Ludzie! Ludzie! Ludzie!
Wiatr do ucha krzyczy.
Cóżeście zrobili
– z tej waszej ulicy?

Na mojej ulicy
– bełkocą pijacy.
byle jak się snują
– chłopcy byle jacy.
Szukają w kieszeni
– swojej i kolegów
Wczorajszej okazji
– zeszłorocznych śniegów.

Ludzie …

Na mojej ulicy
– dzisiaj wielkie święto:
schody zamieciono
– kraty zasunięto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *